AGNIESZKA PEPŁOWSKA

Nazywam się AGNIESZKA PEPŁOWSKA. Mam 20 lat. Odkąd pamiętam zawsze pisałam. W 2000 roku pojawiły się sukcesy. Zajęłam pierwsze miejsce w V konkursie poetyckim "O wstęgę Orzyca". W bieżącym roku historia powtórzyła się - również zwycięstwo. Jeden z nagrodzonych wierszy z tegorocznego konkursu został opublikowany w nr 17/18 "Poezji dzisiaj". Mam duży sentyment do sztuki. Toruń jest moim "rajem na ziemi"- podobno każdy ma takie miejsce, do którego zawsze tęskni. Urodziłam się i wychowałam w małej miejscowości w gminie Przasnysz. Mam bardzo przewrotną naturę. Świat poznaję przez doświadczenie. Wierzę w twórczą siłę ludzkiego umysłu. Moje największe marzenie?
- Być człowiekiem... To naprawdę daje szczęście! Pozdrawiam! Agnieszka.

* * *

Gdybym opuściła swoje ciało
i Ty gdybyś opuścił swoje
- Dwie dusze uniosły się w powietrzu
a w nich :
Odbiłby się błękit nieba,
zieleń łąk,
wszystkie kolory kwiatów
i światło słońca.
Moglibyśmy lewitować,
jak liście.
Przenikać się nawzajem,
jak jasność i mrok.
Tańczyć ze sobą,
jak dwie smugi dymu.
Rozpływać się w sobie,
jak dwie krople wody.
Całą wieczność...


* * *

Ujrzałam po raz pierwszy
światło dnia u źródła

Jestem wodą
płynę w korycie czasu
z prądem przeznaczenia

ranię po drodze ląd
żłobię skały
unicestwiam małe wyspy
potem
- potem zniknę - rozpłynę się
w oceanie wieczności

Jestem wodą
płynę w korycie czasu
z prądem przeznaczenia
tak jak Ty

w oceanie wieczności
pozbawieni własnych form
staniemy się jednym
11.05.1998 r.


* * *

Rozproszone światło
na dywanie marzeń
niespełnionych

W labiryncie myśli
zagubiony sens wiary
w cokolwiek

w jeziorze łez
tonąca nadzieja walczy
o przetrwanie

oto - moja rzeczywistość...
24.08.1996 r.


* * *

On i ona
pośrodku ogrodu
drzewo
rzuca cień
na ich blade twarze
oczy
skierowane na siebie
z ukrycia
pragnące objąć
cały świat
niespokojne serca
szukające sensu
czegoś - czegoś
nie umieją nazwać
ubrani w noc
walczą z bólem rozstania
prawie nieżywi
zbudzeni
promieniem słońca
idą budować
przyszość
czas
pisze
historię ich życia
na niewiadomej
dla nich
ilości kartek
13.03.1999 r.

* * *

Nie rozbijaj moich marzeń,
jak sztorm statki,
które płyną.
Nie każ dryfować
poddanej zwątpieniu.
Pozwól dotrzeć do portu,
istniejącego jedynie w moich snach
i rozczarować się,
jak Kolumb
u kresu swej podróży


* * *

Uzależniłam się
(jak od chleba)
od codziennych dań
serwowanych przez życie

Od kromki goryczy
posmarowanej odrobiną szczęścia.

Talerza wypełnionego bólem
kuszącego zapachem radości.
Od dzbana smutku
osłodzonego marzeniami z odrobiną tęsknoty


NAD KOŁYSKĄ DZIECKA

Co się stanie
gdy mity o świecie
zburzy rzeczywistość
znikną pod lawiną trosk
noc zmieni się
w udrękę czekania
a dzień w pole bitwy
nie zawsze zwyciężonej

Co się stanie wtedy z Tobą
Maleńkie Szczęście


NOC 18-STYCH URODZIN

Tamta noc
od wszystkich bardziej
wypełniona była mrokiem
poranionym blaskiem przydrożnej latarni.
Tamtej nocy
usłyszałam jęk życia
jak stęsknionych, napiętych strun
przyciskanych do gryfu.
Tamtej nocy
poczułam strach i smak samotności,
gdy jak zamkniętego przez wieki
w klatce ptaka
ktoś mnie wypuścił
w straszną otchłań wolności.


MATKA

Jednym uśmiechem
czyni cuda
Z oczu spływają jej często
skroplone okruchy szczęścia
Rzeką ciepłych słów
tępi skały niepokoju
i pomimo przypływu trosk
miłością słodką jak miód
karmi stworzenia
którym dała życie


SPRAWIEDLIWOŚĆ

"Oko za oko
Ząb za ząb"
Nagroda za dobro
kara za zło
Wymodlona
Żądaniem
Równego za równe
Tych co nie umieją
Pomnożyć dwa przez dwa
I których szale wagi
Zawsze przeważają
Jedna drugą